Profesjonalne kursy nurkowania i szkolenia w zakresie specjalizacji
Profesjonalne kursy nurkowania
i szkolenia w zakresie specjalizacji
Kursy ratownicze EFR i DAN
Kursy ratownicze
EFR i DAN
Wyprawy nurkowe
Wyprawy nurkowe
     
 

pomocna dłoń....

W wąskim gronie klubowiczów wybraliśmy się do Egiptu na Sylwestra, przy okazji ponurkować. Lub odwrotnie. Program zajęć był całkowicie dowolny. Wobec tego niektórzy już po wylądowaniu w Tabie udali się do Dahab. Reszta zgodnie podążyła autokarem w 4 godzinną podróż do Sharm el Sheikh. Tam, całkiem spokojnie oddaliśmy się przyjemności zanurzania w ciepłych wodach Morza Czerwonego i podziwiania podwodnego życia, które w tym rejonie znacznie bujniej rozwija się pod wodą niż na lądzie.  Pakiety nurkowe wykupiliśmy w Crazy Shark co zapewniło nam dobrą niemiecką organizację z Sinai Divers.  No, może nie do końca dobrą. Raz przepadł nam fajny rejs na Tiran ponieważ czekaliśmy przy recepcji hotelowej zamiast na zewnątrz hotelu. Mimo wszystko, trzeba  przyznać, że łodzie mają zadbane i czyściutkie.  Jedzenie takie jak wszędzie nie licząc smażonego tuńczyka, którego marynarze złowili na naszych oczach po drodze na rafę. Ponieważ jednak tego dnia nie udało nam się zaokrętować, wylądowaliśmy na plaży  przy Ras Ghamila. Sinai Divers ma tam swoje małe centrum, skąd kameralnie można z brzegu poćwiczyć co kto woli. Pływalność, maseczkę, zamianę sprzętu, oddychanie z alternatywnego, drażnienie nemo itp.  Stratę Tiran postanowiliśmy powetować sobie trzecim nurkiem nocnym, który o tej porze roku może odbyć się o godzinie 17-tej. Temperatura powietrza spada wówczas poniżej temperatury wody ale przy pomocy długiej pianki można dotrzeć na koniec pomostu bez ryzyka hipotermi. Płynęliśmy we czwórkę. Ja w parze z naszym przewodnikiem. Plan przewidywał w pierwszej kolejności kurs na lewo od pomostu w poszukiwaniu glassfish'y, potem powrót i kurs do następnego pomostu. Odległości nie były duże, głębokość też, więc powietrza na pewno wystarczyłoby na swobodne szwędanie się  po rafie w poszukiwaniu ciekawostek. Super....ALE....mój partner i przewodnik zarazem, gorliwie zajął się poszukiwaniem glassfish'y nie zwracając na mnie w ogóle uwagi. Ledwo za nim nadążałam kręcąc się z tyłu dość niemrawo. Pomyślałam nawet, że gdyby zamiast mnie przyjechała tu ponurkować moja córka, to ten młodzik na pewno oglądałby się za nią nawet pod wodą. Tymczasem ja musiałam sobie radzić sama w tych egipskich ciemnościach, gdzie na dodatek było mokro, zimno i do domu daleko.... jednym słowem strach mnie obleciał . To nic, że miałam swoją latarkę i w końcu mogłam nią świecić gdzie mi się podobało. To nic, że już na tej rafie nurkowałam po zmroku i w dzień też. A rzeczonego dnia nawet dwa razy. Gdy zawróciliśmy i zobaczyłam zbliżający się pomost, niewiele myśląc pomachałam latarką mojemu partnerowi dając znak, że coś jest nie w porządku i właściwie nawet nie czekając na jego reakcję zaczęłam się wynurzać. UFF...

- Co się stało ? - na powierzchni padło oczywiste pytanie.

- Ja wysiadam. Nie dam rady. Tu jest nasz pomost. Płyńcie dalej beze mnie - nie przyznałam się tak otwarcie.

- No co Ty płyń dalej.... - propozycja pozostała bez echa.

- To może się zamienimy. Płyń z Tomkiem a Zuza ze mną.

Nie wypadało odmówić. Tym bardziej wyjść z wody w połowie drogi. Znowu zanurzyliśmy się iiiii ....drogie koleżanki, otrzymałam pomocną dłoń. Dosłownie i w przenośni. Dalej płynęliśmy trzymając się za ręce. Od razu wyrównały mi się wszystkie parametry. Ciśnienie, oddech, rytm serca, spadło mi nawet zużycie powietrza. Tyle znaczy, moje drogie koleżanki podane w odpowiednim momencie silne męskie ramię. Wycieczka się udała. Spotkaliśmy krwiście czerwoną hiszpańską tancerkę, mnóstwo śpiących skrzydlic, napoleona sporych rozmiarów, coś na kształt  węża w biało niebieskie paski. Jak zawsze, niezapomniane wrażenie zrobił na mnie  świecący plankton, który skrzy się w wodzie za szybko przesuwaną dłonią. Jest coś magicznego w nocnym nurkowaniu. Cały widzialny świat ogranicza się tylko do oświetlonego pola, a to co jest dookoła zamyka się nad głową tajemnicą ciemności dając wrażenie zupełnie innej przestrzeni, niż ta widziana za dnia. Nocą można zaobserwować gatunki, które w dzień trudno spotkać. Jest to wynikiem innej aktywności stworzeń morskich, z których  jedne zasypiają, a inne żerują o tej porze.

Jeszcze raz okazało się, że buddy system i tym podobne „frazesy" z pierwszych zajęć kursu OWD sprawdziły się w 100%.  A ja myślę, że także zwykła życzliwość.

Dziękuję Tomek.

Aktualności RSS

Ostatnie aktualności


 
Copyright © by Fundive Created by agencja reklamowa e-mouse